niedziela, 18 grudnia 2016

Monochromatyczny

Pół garści słów rozsypanych,
Cała garść niepoukładanych.
W ćwierć dźwięku zatrzymany,
Wiersz,
Bez sensu przełamany.

Na trzy?
Trzy to za mało, symbol boskości.
Na siedem?
Za dużo, szczęścia, miłości.

Wrzucone słowa,
Wymieszane dźwięki.
Niezrozumiała mowa,
Wyszczekane piosenki.

Na czterdzieści! Idealnie,
Na wieczność rozproszony.
Na bezsensu sens napisany,
Na sensu bezsens niezrozumiany.

Wiersz.
Podobno powyżej zawarty.
Niekoniecznie biały, Ciągle otwarty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Cicho krzyczace zamkniete w jutrze

Słowa nie pisane,
Nigdy głośno nie wypowiedziane.
Ukryte w ciszy, beznamiętnie pustej,
Krzyczące w głowie nad ranem, o wpół do szóstej.

Szepczące cicho w samo południe,
Mówiące spokojnie, gdy w głowie dudni.
Czasami niezwykle malowane, brudne.
A jutro? zamknięte w jutra studni.

niedziela, 13 marca 2016

Szarosc

Wszechobecnie obecna, nieprzenikniona.
Bezlitośnie z każdego kąta wylewająca.
Dopada nawet gdy na ręce rozszerzona,
Paleta kolorów, praktycznie wszechmogąca.

Dzień za dniem,
Życie za życiem,
Oddech za oddechem.

Coraz bardziej szarzejąca szarość.
Szarość szara,
Szarość asfaltowej łąki,
Szarość od łąki tej bardziej szara,
No i ta następna, następna, następna...

Ale na szczęście jesteś,
Jednym oddechem, spojrzeniem ją zagarniasz,
Z powrotem w jej szare ludzkie siedziby.
Ale czy zniesiesz wszystkie moje zwidy?
Będziesz kolorem napełniać mojego życie rozgardiasz?
Jesteś.

Bądź, proszę.