A gdy pewnego dnia, nad ranem,
Zrozumiem, że siebie już sprzedałem.
Nie będąc od dawna swego życia panem,
Jedynie smutno spojrzę na to, co sam sobie zabrałem.
Nie będzie płaczu i łez wylanych,
Nie zrobię przed lustrem oczu szklanych.
Nie będę walczył i łapał oddechu,
Siądę, przytaknę, zrozumiem.
Wszyscy w końcu zgubimy ideały,
Zrozumiemy, że świat nie jest aż tak biały,
Jakim kiedyś potrafiliśmy go widzieć.
Wstaniemy, pójdziemy, tak jak się powinno przeżyjemy.
Kolejny szary dzień, który sami pogrzebiemy.
A potem dumnie nad grobem będziemy siedzieć,
Mówiąc jak pięknie wykopany,
Grób, gdzie leżą dawne ideały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz