Błękitne za nimi błyszczy tło,
Mieniąc się odcieniami cudnymi.
Jestem obok, trwa to sekundkę,
Najmniejsza cztery zalicza bazy.
Spoglądasz przez chwilę w moje oczy,
Ta większa, lecz nie najszybsza,
Połowę przebiegła już drogi.
Wypowiadasz zaledwie słowa dwa,
Droga jej zaczyna się od początku.
Niesprawiedliwością długość ich trwania,
Niemożliwością próba zatrzymania.
A jedyne czego się obawiam,
Zamknę oczy, przez palce ulecą,
Dni,
Miesiące,
Lata,
Życia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz