Poranek...
Poranki bywają zazwyczaj bardzo trudne,
Ciągną się nieskończenie nudne i samotne.
Mieszkasz tam gdzie rankiem nie jadą busy brudne
Ale tam biegną poranne myśli ulotne.
Nieczule żegnam się z porankiem,
Wrócę do niego jeszcze kiedyś z garnkiem,
Stojąc w naszej kuchni z ciepłym dla Ciebie śniadankiem...
Południe...
Południe to często czas mojego czekania,
Na chwilę w ciągu dnia tak bardzo upragnioną.
Mojego z Tobą wyczekanego spotkania,
Zbyt rzadkiego- nie jesteś jeszcze moją żoną .
Przez południa bardzo szybko skaczę,
Nie mogąc się doczekać kiedy Cię zobaczę,
Na południa niestety przez pryzmat wieczności patrzę...
Popołudnie...
Popołudnia- są to najpiękniejsze spotkania,
Kiedy to po całym dniu bardzo niecierpliwym,
Doświadczam wielkiej magii koło Ciebie stania.
Wkońcu mogę nazwać siebie: żywym, szczęsliwym!
Nie chcę żegnać się z tym czasem,
Przynoszącym deszcz nad bardzo suchym lasem,
Dającym sens całego mojego istnienia.
Po Popołudniu nic sensownego już nie ma!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz