sobota, 21 lutego 2015

Dwusobowy wyborowy

Ktoś wybiera majonez zamiast musztardy,
O szczęśliwy! Miał tak błahy dylemat.
Na temat mojego można by stworzyć poemat,
Przy którego czytaniu uroczyście strzelałyby salwy.

Przedstawiono mi rozwiązania pozornie proste,
Powodujące w mojej głowie niemały zamęt.
Podjęcie decyzji budzi w moich zmysłach wstręt,
A towarzyszące im myśli rosną niczym drożdże.

W wielkim bólu, wbrew istnienia wymiotnym odruchom,
Podejmuję najstraszniejszą świata decyzję,
O niczym innym już teraz nie myślę,
Marząc o spokoju oddaję cześć alkoholom.

Spójrz na tego nędznego twórcę,
Zamiast wody wybrał herbatę.
Ja swoją decyzją bałem się, że świat obrócę,
Musiałem wybrać kto jeszcze zobaczy słońca poświatę.

piątek, 20 lutego 2015

Miejsce

Znajduje w życiu ostatnio,
Odrobinę miejsca dla Boga.
Pomiędzy jednym, a drugim papierosem,
Odnajduję go, momentalnie, przed własnym nosem.
Pokazuję mu jak bardzo zawiła mojego życia droga,
A on chwilę nadziei daje i ucieka z dymem- słodka wiary agonio.

Odpalając kolejne śmierci zawiniątka,
Po cichu liczę, że z kolejnym oddechem,
Pozostanie przy mnie Bóg- Panem.
Jako dobry rak, jak w zoo zwierzątka.

Nikt nie odwiedza pustych klatek.

niedziela, 15 lutego 2015

Czekajac

Wtedy, gdy leżąc obok,
Ciało domaga się więcej,
Chcąc zaspokoić zmysły prędzej,
Niż rozwieje się ich niedosytu obłok.

Ale również gdy patrząc,
W wymarzoną wspólną przyszłość.
Widząc w niej miejsce na miłość,
Męczy się wiecznie czekając.

Pragnienia,
Marzenia,

One nie chcą wisieć w przyszłości.
Nawet gdy widzą, że tak trzeba.
Chcą uchylić nam kawałek nieba,
Pozwalając szczęścia rybę zjeść do samych ości.

Lecz wtedy co ze szczęściem będzie?
Na miejsce dawnej ryby zapewne ławica przybędzie.