Ktoś wybiera majonez zamiast musztardy,
O szczęśliwy! Miał tak błahy dylemat.
Na temat mojego można by stworzyć poemat,
Przy którego czytaniu uroczyście strzelałyby salwy.
Przedstawiono mi rozwiązania pozornie proste,
Powodujące w mojej głowie niemały zamęt.
Podjęcie decyzji budzi w moich zmysłach wstręt,
A towarzyszące im myśli rosną niczym drożdże.
W wielkim bólu, wbrew istnienia wymiotnym odruchom,
Podejmuję najstraszniejszą świata decyzję,
O niczym innym już teraz nie myślę,
Marząc o spokoju oddaję cześć alkoholom.
Spójrz na tego nędznego twórcę,
Zamiast wody wybrał herbatę.
Ja swoją decyzją bałem się, że świat obrócę,
Musiałem wybrać kto jeszcze zobaczy słońca poświatę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz