niedziela, 11 października 2015

Esy floresy, dym i niekonieczne magorie

Czas, powolny, niezbadany.
Ucieka jak dym.
Rzekomo raz tylko nam dany,
nietrwałości w wieczności dym.

Rozpływa się w każdej jednostce,
Żyjemy dniami i nocami,
Godziny oddajemy błahostce,
Miesiące chowamy pod kocami.

Niepotrzebnie liczymy,
Ile jeszcze zostało, jak długo czekać.
Czy jego upływu tak bardzo się jeszcze boimy,
Gdy na jego upłynięcie konieczność każe czekać?

Zmarnowany dym.
Puszczone z dymem.
Czekanie na dom,
Walka z domem.

Wieczne czasu zabijanie,
Każdej sekundy staranne odzyskiwanie.

Brak komentarzy: