środa, 26 listopada 2014

Uciec

Schowany w Twoim wzroku,
Szczęśliwy i bezpieczny.
Oddech mój bezpowietrzny,
Nie rusza myśli toku.

Leżąc obok spokojny.
Nie mącę myśli swoich,
Pastelowych i takich,
Pragnących z światem wojny.

Widokiem niepozornym,
Gaszę ogień codzienny,
Będącym złem omylnym.

Zostanę Tobie wierny,
Tylko o jedno proszę.
Daj pić szczęście bliskości- o nic więcej nie wnoszę.

wtorek, 25 listopada 2014

Slepa widokowka

Patrząc w przód,
Widząc ciemność,
Ogromny brud,
Przepełniła mnie złość.

Patrząc w przód,
Nie mogąc ujrzeć łatwego,
Życia rodzinnego.
Szukając dróg,
By uniknąć losu podłego,
Emigracji z kraju- gdzie? Sam tylko wie Bóg.

Chcąc zostać.
Szukając godnego rozwiązania,
Które już, już prawie ma swą postać!
I... Ucieka... Spłoszone... Zdławione...

Patrząc w przód,
Wysyłam ślepą widokówkę,
Z pięknej okolicy naszego wspólnego domu.
Ślepą? Tak, bo przez wielki trud,
Pakuję w drogę z Tobą życia aktówkę,
Nie widząc tła zdjęcia naszego domu.

niedziela, 23 listopada 2014

Czysty brud

 http://blogroku.pl/2014/kategorie/czysty-brud,aaz,tekst.html

Politycy,
Kłamiąc w żywe oczy,
Gęby wycierają konstytucją.
Biała ich rękawiczka w krwi się nie umoczy,
Obłożyli prostych ludzi swoją kontrybucją.
    W sejmach, sejmikach, urzędach i sądach pozostawiają jedynie czysty brud.

Policjanci,
Łamiąc moralne reguły,
Głośno krzyczą: PROCEDURY!
Głos ich nie próbuje nawet być ponury,
Gdy niewinnego wsadzają za mury.
    Na komendach, patrolach, ulicach i w więzieniach pozostawiają jedynie czysty brud.

Lekarze,
Nie pomagając choremu,
Przepraszają za chory system- nie ich wina.
Pomagając hojnemu,
Nie myślą, że na ulicy umiera niewinna. lecz biedna dziecina.
    W szpitalach, gabinetach, przychodniach pozostawiają jedynie czysty brud.

Dziennikarze,
Wyciągając najgłębsze brudy,
Głośno krzyczą o wolności słowa!
W ich pismach nie znajdziesz cienia nudy,
Krzywda ludzka- sensacji siła napędowa.
    W dziennikach, tygodnikach, reportażach i programach pozostawiają jedynie czysty brud.

Celebryci,
Świecąc moralności brakiem,
Nie czują wyrzutów sumienia.
Przecież nie są człowieka wrakiem,
A życie dzięki temu płynie w złota strumieniach.
    Na portalach, koncertach, w gazetach i wystąpieniach pozostawiają jedynie czysty brud.

Mężczyźni,
Młodzi tłumaczą swym wiekiem,
Wybryki na lokalnej dyskotece.
Starsi wyjaśniając wieku średniego kryzysem,
Kupują kochance tabletki w aptece.
    Na balach, zabawach, w burdelach, kasynach i przy drogach pozostawiają jedynie czysty brud.

Kobiety,
Awantury i wahania tłumacząc hormonami,
Nie chcą widzieć własnych błędów.
Nieraz obłudnie otoczone czystymi myślami.
Upijają się, po czym zwiedzają rów.
    Na dyskotekach i w domach, w dni gorsze i lepsze pozostawiają jedynie czysty brud.

Księża,
Pedofilię i lenistwo tłumacząc,
zwykłymi ludzkimi przywarami.
Mijając się z powołaniami,
Kochanki na plebani tłamsząc.
    W katedrach, kościołach, szkołach i mediach pozostawiają jedynie czysty brud.

Poeci,
Pisząc patetycznie i niezrozumiale ,
Mówią o z piękna poezji wynikającej konieczności.
Chociaż sami nieraz nie rozumieją wcale,
Nie ukazują oznak tej dziwnej słabości.
    W książkach, tomikach i tomach. W słowie, pieśni i zabawie pozostawiają jedynie czysty brud.

Więc może przestańmy czyścić,
Nasze wspólne brudy.
Bo tylko gdy brud brudnym pozostawimy,
Zdołamy nasz zapyziały świat umyć.

niedziela, 16 listopada 2014

Narzekajac

Wszystko źle zorganizowane,
Potrafiłbym zrobić to lepiej.
Te Panie są źle ubrane!
Powinny ubrać się cieplej.

Na każdym kroku niedoskonałości,
Fuszerka popada powoli,
W stadium skrajności.
Życie w kraju niedoli!

Nie mogą dłużej słuchać,
powszechnego na wszystko narzekania.
Trzeba wstać!

Pytając o plany rzeczywistości,
sprawnego zreperowania.
Uciąć rozmowę- nie dostając mdłości.

Falujacy

Życie,
Otrzymało sens!
Moje życie!
Sens!
Znalazło!
Przy Tobie,
jedyna,
moja.
Dzięki  Tobie,
Przestało być,
Niekończącą
się  falą bólu,
taniej nadziei,
bezsensu. Tak,
Dałaś mu sens.
Stabilne dobro,
Nadzieję    na,
Piękny koniec.

wtorek, 11 listopada 2014

Malujac bezmiar wszechrzeczy

Malując powoli i dokładnie,
Tworzę bezmiar nowy,
Odtwarzając starannie,
To- czego nie pokażą najszersze osnowy.

Kreska za kreską, wyłaniając z cienia,
Coś co jest- chociaż tego nie ma.
Każdym dźwiękiem drobnego podniecenia,
Maluje się pałacu życia brama.

Obecność nieobecna,
Miłość niezrozumiała- doskonała.
Bliskość do duszy naszej cna,
Zabrana nam- chcemy by powracała.

Nie namaluję nieistniejącego niebytu,
Nie pokażę braku bolącego.
Kreślę przestrzeń będącą miejscem zbytu,
Uczucia życia ból kojącego.