Malując powoli i dokładnie,
Tworzę bezmiar nowy,
Odtwarzając starannie,
To- czego nie pokażą najszersze osnowy.
Kreska za kreską, wyłaniając z cienia,
Coś co jest- chociaż tego nie ma.
Każdym dźwiękiem drobnego podniecenia,
Maluje się pałacu życia brama.
Obecność nieobecna,
Miłość niezrozumiała- doskonała.
Bliskość do duszy naszej cna,
Zabrana nam- chcemy by powracała.
Nie namaluję nieistniejącego niebytu,
Nie pokażę braku bolącego.
Kreślę przestrzeń będącą miejscem zbytu,
Uczucia życia ból kojącego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz