Pojawia się niepozornie z tyłu,
Głowy. Zdaje się być nieszkodliwy.
Nie ma nawet określonego tytułu,
A żywot jego nie jest zbyt ruchliwy.
Wygląda jakby był martwy,
Ale tylko takim chce mi się jawić.
Tak naprawdę napęd jego zdarty,
Ale on nie skończył się mną bawić.
Ostatkiem sił zza kulis szepcze,
Niczym niezwykle wprawiony sufler.
Nieszczęśliwa będzie z tobą jeszcze!
Podsuwa dyskretnie obraz bolesny,
Na którym krzywdzę Cię, nie szczęście daję.
Do końca zabić go nie mogę- byt jego bezcielesny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz