poniedziałek, 22 grudnia 2014

Dla rodziców


Słowa nie wypowiedziane wiele razy,
Pozostają na długo w serca domysłach.
Jednak bardzo często cisnąć się im marzy,
Na usta, by dziękować we wszystkich zmysłach.

Bardzo trudno im wyrazić dźwiękiem samym:
Wdzięczność za te wszystkie noce nieprzespane,
Żal za ostre słowo gdy rano zaspanym,
Marudności moce niepohamowane.

Najtrudniej jednak podziękować im będzie,
Za to bezwarunkowe życia oddanie,
Za każde nad ranem gotowe śniadanie,
Za to, że Kochacie w każdym życia względzie.

Naiwni

Zasłonili niebo gęstym dymem,
By nie widzieć ogromu,
Gwiazd tuż nad ich domem.
Przyglądają się maleńkości wodoru.

Dla pewności rozświetlili niebo,
Niwecząc blask wszechświata.
Zbadali dogłębnie najstarsze nawet drzewo,
Na każde zwierzę ukręcili bata.

Jednak gwiazdy nadal istnieją,
Za tą powłoką ochronną ludzkości.
Podstępnie swą wielkością knują,
Jak pokazać małość naszych ziemskich kości.

niedziela, 21 grudnia 2014

Taniec faryzeuszy

Wszyscy czekają na to wydarzenie,
Ogromny bal komercyjnego świata.
W imię narodzin Boga zamieszanie,
Wywołane przez tych którzy ukręcili mu bata.

W wielkich halach marketów świecą,
Bogato zdobione choinki i sanie.
Na ulice przystrojonych miast wychodzą,
Klauny- na każdym z reklamy dobrze znane przebranie.

Pięknie świętują narodzenie Pana,
Z którego dzień tak bardzo wesoły.
Nawet dilerzy co szóstego grama,
Dają gratis ludziom pracującym jak woły.

Wszyscy hucznie śpiewają, piękna mowy składnia,
O pomocy bliźniemu tej szczególnej nocy.
A Bóg ich umiera z wyziębienia,
Na ulicy prosząc o kawałek chleba, albo chociaż kocyk.

Ars poetica

Nikt już nie czyta wierszy,
To takie niemodne i nudne.
Nikt nie wierzy, że serce to ruszy,
Ono takie samotne i brudne.

Nikt też poezji nie pisze,
Bo i nie ma dla kogo.
Jednak ja, jak fotograf kliszę,
Duszę moją wywołuję w tej sztuce niedrogo.

Tak więc mimo ,,nie" wszechogarniającego,
Będę wywoływał kolejne obrazy.
Świata dookoła mnie płynącego,
Emocjami naświetlonego wiele już razy.

Pokażę Ci jak świat z drugiej strony oka wygląda,
Zwiedzimy miejsca w które nikt już nie zagląda.
A wszystko w imię pasji lirycznej,
Spróbuj, zobacz- choć trzymać się z daleka, nieraz było by bezpieczniej.

sobota, 20 grudnia 2014

Plomyk

Życie jest ciemnością,
Nie jest to tajemnicą.
I człowiek musi z ufnością,
Stawiać kolejne kroki w nicość.

Jednak w moim życiu,
Zaszła pewna zmiana.
Nie muszę myśleć o swoim dalszym byciu,
Jak o zagadce- gdzie każda część przegrana.

Znalazłem pewien istotny płomyk,
Rozświetlający tą piękną drogę.
Dzięki Tobie wiem, że mogę,
Marzyć o domku, przy którym płynie strumyk.

czwartek, 18 grudnia 2014

Slowa to za malo

Chciałbym powiedzieć co znaczy,
Ale słowa są zbyt małe.
Próbowało wielu większych niż ja graczy,
Powiedzieć Miłość- powstawały księgi i wiersze białe.

Jedno słowo- zbyt wiele znaczeń,
Bo Miłość jest wtedy, kiedy się czeka,
Nie oczekując wzruszeń.
Ona jest jak rzeka,
Czyli strumyk w sercu człowieka.

Powstało już definicji wiele,
Pięknych i tych niekoniecznie.
Pewnie parę użytych w nich słów powielę,
Lecz nie oddam tego życia paradoksu- kiedy martwiąc się, czuję się bezpiecznie...

środa, 17 grudnia 2014

Oburzeni

Odzywają się głośno i wyraźnie,
Stając w obronie jedynej prawdy.
Z ust ich tona obelg bryźnie,
W kierunku biednej panny.

,,Nie wypada przed ślubem,
Przecież to zabronione!
To skończy się seksklubem!
Życie Twoje musi być gnębione!"

Zapomnieli jedynie, że wierzą w tego,
Który większym grzesznicom odpuszczał.
Nie do puszczają myśli o nauce dobrego,
Który ludzi najgorszych do siebie dopuszczał.

Łatwiej im krzyczeć o niegodziwości,
Której dopuszczają się inni!
Gdy sami sfrustrowani ogromem swojej słabości,
Mogą pokazać tych, którzy bardziej od nich winni.

wtorek, 16 grudnia 2014

Pytajniki przeganiajac

Przyszłość została zaatakowana,
Przez niewdzięczne i podłe,
Pytajniki. Podle zainfekowana,
W jej krwiobiegu życie miały miodne.

Na szczęście biednej krwi i moje,
Znalazło się na nie lekarstwo!
Proste, niezwykłe- Twoje jestestwo,
Dzięki któremu tej życiowej anemii już się nie boję!

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Morela z drzewa wisni

Podchodzę do wiśni,
Podchodzi, podchodzi!
Zrywam brzoskwinię,
Zrywa, zrywa!
Gdzieś w oddali przemyka bliźni,
Przemyka, oj przemyka!
O to co się stanie jego nie winię...
Kłamie, oj kłamie!

I zjadając te jabłka,
Leje wódkę!
Dostrzegam coś więcej...
Pije ten sok!
Tego nie nauczy matka,
Trawi to wino!
Więc patrzę czym prędzej!
Uderzyła w żyły wypita woda!

Malujący się obraz,
Puste płótno!
Piękno jakieś musi wyłonić!
Nie ma płótna!
A bliźni zaraz,
Chował urazę!
Życia będzie chciał mi zabronić...
Sam stoi!

sobota, 6 grudnia 2014

Konwenanse

Trzymanie za rękę nie przystoi,
To dobre dla gimnazjalistów.
Całować publicznie każdy się boi,
Ci co to robią- okrzyknięci bandą nudystów.

Schowaj swoje uczucia,
Nie przystoją do współczesnego świata.
Wypierzmy z nich wspólną przestrzeń!
Młodzi muszą zaprzestać marzeń,
O miłości wiecznej- ma zostać alfonsowata,
Tania, szybka, chwilowa- jedyną oznaką ciche jęknięcia.

Nie pozwólmy kochać wiecznie,
To dla systemu zbyt niebezpieczne,
Kochając będą chcieli o to walczyć!
Trzeba wzorów im dostarczyć!
Seriale- wypierające rodziny modele anarchiczne,
W których żyje się statecznie.

Krzyczę NIE dla tego porządku!
W miłości- głosem serca, nie rozsądku!

piątek, 5 grudnia 2014

Martwy wiersz

Jeżeli umieram- nie gniewaj się na mnie,
Po prostu zrozum tą dziwną sytuację.
Odejściem gasisz życia mego narrację,
Chociaż wrócisz- uczucie zawsze lepiej wie...

Pragnę Twojego oddechu,
Nasłuchuję głosu barwy.
Wszystko na nic!
Obecność zniknęła z dźwiękiem wydechu,
Zostawiając w umyśle samotności larwy.

Więc jeżeli umarłem- nie krzycz proszę,
Zmartwychwstanę z Tobą- coś więcej w nas wniosę.