poniedziałek, 22 grudnia 2014
Dla rodziców
Naiwni
By nie widzieć ogromu,
Gwiazd tuż nad ich domem.
Przyglądają się maleńkości wodoru.
Dla pewności rozświetlili niebo,
Niwecząc blask wszechświata.
Zbadali dogłębnie najstarsze nawet drzewo,
Na każde zwierzę ukręcili bata.
Jednak gwiazdy nadal istnieją,
Za tą powłoką ochronną ludzkości.
Podstępnie swą wielkością knują,
Jak pokazać małość naszych ziemskich kości.
niedziela, 21 grudnia 2014
Taniec faryzeuszy
Ogromny bal komercyjnego świata.
W imię narodzin Boga zamieszanie,
Wywołane przez tych którzy ukręcili mu bata.
W wielkich halach marketów świecą,
Bogato zdobione choinki i sanie.
Na ulice przystrojonych miast wychodzą,
Klauny- na każdym z reklamy dobrze znane przebranie.
Pięknie świętują narodzenie Pana,
Z którego dzień tak bardzo wesoły.
Nawet dilerzy co szóstego grama,
Dają gratis ludziom pracującym jak woły.
Wszyscy hucznie śpiewają, piękna mowy składnia,
O pomocy bliźniemu tej szczególnej nocy.
A Bóg ich umiera z wyziębienia,
Na ulicy prosząc o kawałek chleba, albo chociaż kocyk.
Ars poetica
To takie niemodne i nudne.
Nikt nie wierzy, że serce to ruszy,
Ono takie samotne i brudne.
Nikt też poezji nie pisze,
Bo i nie ma dla kogo.
Jednak ja, jak fotograf kliszę,
Duszę moją wywołuję w tej sztuce niedrogo.
Tak więc mimo ,,nie" wszechogarniającego,
Będę wywoływał kolejne obrazy.
Świata dookoła mnie płynącego,
Emocjami naświetlonego wiele już razy.
Pokażę Ci jak świat z drugiej strony oka wygląda,
Zwiedzimy miejsca w które nikt już nie zagląda.
A wszystko w imię pasji lirycznej,
Spróbuj, zobacz- choć trzymać się z daleka, nieraz było by bezpieczniej.
sobota, 20 grudnia 2014
Plomyk
Nie jest to tajemnicą.
I człowiek musi z ufnością,
Stawiać kolejne kroki w nicość.
Jednak w moim życiu,
Zaszła pewna zmiana.
Nie muszę myśleć o swoim dalszym byciu,
Jak o zagadce- gdzie każda część przegrana.
Znalazłem pewien istotny płomyk,
Rozświetlający tą piękną drogę.
Dzięki Tobie wiem, że mogę,
Marzyć o domku, przy którym płynie strumyk.
czwartek, 18 grudnia 2014
Slowa to za malo
Ale słowa są zbyt małe.
Próbowało wielu większych niż ja graczy,
Powiedzieć Miłość- powstawały księgi i wiersze białe.
Jedno słowo- zbyt wiele znaczeń,
Bo Miłość jest wtedy, kiedy się czeka,
Nie oczekując wzruszeń.
Ona jest jak rzeka,
Czyli strumyk w sercu człowieka.
Powstało już definicji wiele,
Pięknych i tych niekoniecznie.
Pewnie parę użytych w nich słów powielę,
Lecz nie oddam tego życia paradoksu- kiedy martwiąc się, czuję się bezpiecznie...
środa, 17 grudnia 2014
Oburzeni
Stając w obronie jedynej prawdy.
Z ust ich tona obelg bryźnie,
W kierunku biednej panny.
,,Nie wypada przed ślubem,
Przecież to zabronione!
To skończy się seksklubem!
Życie Twoje musi być gnębione!"
Zapomnieli jedynie, że wierzą w tego,
Który większym grzesznicom odpuszczał.
Nie do puszczają myśli o nauce dobrego,
Który ludzi najgorszych do siebie dopuszczał.
Łatwiej im krzyczeć o niegodziwości,
Której dopuszczają się inni!
Gdy sami sfrustrowani ogromem swojej słabości,
Mogą pokazać tych, którzy bardziej od nich winni.
wtorek, 16 grudnia 2014
Pytajniki przeganiajac
Przez niewdzięczne i podłe,
Pytajniki. Podle zainfekowana,
W jej krwiobiegu życie miały miodne.
Na szczęście biednej krwi i moje,
Znalazło się na nie lekarstwo!
Proste, niezwykłe- Twoje jestestwo,
Dzięki któremu tej życiowej anemii już się nie boję!
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Morela z drzewa wisni
Podchodzi, podchodzi!
Zrywam brzoskwinię,
Zrywa, zrywa!
Gdzieś w oddali przemyka bliźni,
Przemyka, oj przemyka!
O to co się stanie jego nie winię...
Kłamie, oj kłamie!
I zjadając te jabłka,
Leje wódkę!
Dostrzegam coś więcej...
Pije ten sok!
Tego nie nauczy matka,
Trawi to wino!
Więc patrzę czym prędzej!
Uderzyła w żyły wypita woda!
Malujący się obraz,
Puste płótno!
Piękno jakieś musi wyłonić!
Nie ma płótna!
A bliźni zaraz,
Chował urazę!
Życia będzie chciał mi zabronić...
Sam stoi!
sobota, 6 grudnia 2014
Konwenanse
To dobre dla gimnazjalistów.
Całować publicznie każdy się boi,
Ci co to robią- okrzyknięci bandą nudystów.
Schowaj swoje uczucia,
Nie przystoją do współczesnego świata.
Wypierzmy z nich wspólną przestrzeń!
Młodzi muszą zaprzestać marzeń,
O miłości wiecznej- ma zostać alfonsowata,
Tania, szybka, chwilowa- jedyną oznaką ciche jęknięcia.
Nie pozwólmy kochać wiecznie,
To dla systemu zbyt niebezpieczne,
Kochając będą chcieli o to walczyć!
Trzeba wzorów im dostarczyć!
Seriale- wypierające rodziny modele anarchiczne,
W których żyje się statecznie.
Krzyczę NIE dla tego porządku!
W miłości- głosem serca, nie rozsądku!
piątek, 5 grudnia 2014
Martwy wiersz
Po prostu zrozum tą dziwną sytuację.
Odejściem gasisz życia mego narrację,
Chociaż wrócisz- uczucie zawsze lepiej wie...
Pragnę Twojego oddechu,
Nasłuchuję głosu barwy.
Wszystko na nic!
Obecność zniknęła z dźwiękiem wydechu,
Zostawiając w umyśle samotności larwy.
Więc jeżeli umarłem- nie krzycz proszę,
Zmartwychwstanę z Tobą- coś więcej w nas wniosę.
środa, 26 listopada 2014
Uciec
Szczęśliwy i bezpieczny.
Oddech mój bezpowietrzny,
Nie rusza myśli toku.
Leżąc obok spokojny.
Nie mącę myśli swoich,
Pastelowych i takich,
Pragnących z światem wojny.
Widokiem niepozornym,
Gaszę ogień codzienny,
Będącym złem omylnym.
Zostanę Tobie wierny,
Tylko o jedno proszę.
Daj pić szczęście bliskości- o nic więcej nie wnoszę.
wtorek, 25 listopada 2014
Slepa widokowka
Widząc ciemność,
Ogromny brud,
Przepełniła mnie złość.
Patrząc w przód,
Nie mogąc ujrzeć łatwego,
Życia rodzinnego.
Szukając dróg,
By uniknąć losu podłego,
Emigracji z kraju- gdzie? Sam tylko wie Bóg.
Chcąc zostać.
Szukając godnego rozwiązania,
Które już, już prawie ma swą postać!
I... Ucieka... Spłoszone... Zdławione...
Patrząc w przód,
Wysyłam ślepą widokówkę,
Z pięknej okolicy naszego wspólnego domu.
Ślepą? Tak, bo przez wielki trud,
Pakuję w drogę z Tobą życia aktówkę,
Nie widząc tła zdjęcia naszego domu.
niedziela, 23 listopada 2014
Czysty brud
Politycy,
Kłamiąc w żywe oczy,
Gęby wycierają konstytucją.
Biała ich rękawiczka w krwi się nie umoczy,
Obłożyli prostych ludzi swoją kontrybucją.
W sejmach, sejmikach, urzędach i sądach pozostawiają jedynie czysty brud.
Policjanci,
Łamiąc moralne reguły,
Głośno krzyczą: PROCEDURY!
Głos ich nie próbuje nawet być ponury,
Gdy niewinnego wsadzają za mury.
Na komendach, patrolach, ulicach i w więzieniach pozostawiają jedynie czysty brud.
Lekarze,
Nie pomagając choremu,
Przepraszają za chory system- nie ich wina.
Pomagając hojnemu,
Nie myślą, że na ulicy umiera niewinna. lecz biedna dziecina.
W szpitalach, gabinetach, przychodniach pozostawiają jedynie czysty brud.
Dziennikarze,
Wyciągając najgłębsze brudy,
Głośno krzyczą o wolności słowa!
W ich pismach nie znajdziesz cienia nudy,
Krzywda ludzka- sensacji siła napędowa.
W dziennikach, tygodnikach, reportażach i programach pozostawiają jedynie czysty brud.
Celebryci,
Świecąc moralności brakiem,
Nie czują wyrzutów sumienia.
Przecież nie są człowieka wrakiem,
A życie dzięki temu płynie w złota strumieniach.
Na portalach, koncertach, w gazetach i wystąpieniach pozostawiają jedynie czysty brud.
Mężczyźni,
Młodzi tłumaczą swym wiekiem,
Wybryki na lokalnej dyskotece.
Starsi wyjaśniając wieku średniego kryzysem,
Kupują kochance tabletki w aptece.
Na balach, zabawach, w burdelach, kasynach i przy drogach pozostawiają jedynie czysty brud.
Kobiety,
Awantury i wahania tłumacząc hormonami,
Nie chcą widzieć własnych błędów.
Nieraz obłudnie otoczone czystymi myślami.
Upijają się, po czym zwiedzają rów.
Na dyskotekach i w domach, w dni gorsze i lepsze pozostawiają jedynie czysty brud.
Księża,
Pedofilię i lenistwo tłumacząc,
zwykłymi ludzkimi przywarami.
Mijając się z powołaniami,
Kochanki na plebani tłamsząc.
W katedrach, kościołach, szkołach i mediach pozostawiają jedynie czysty brud.
Poeci,
Pisząc patetycznie i niezrozumiale ,
Mówią o z piękna poezji wynikającej konieczności.
Chociaż sami nieraz nie rozumieją wcale,
Nie ukazują oznak tej dziwnej słabości.
W książkach, tomikach i tomach. W słowie, pieśni i zabawie pozostawiają jedynie czysty brud.
niedziela, 16 listopada 2014
Narzekajac
Potrafiłbym zrobić to lepiej.
Te Panie są źle ubrane!
Powinny ubrać się cieplej.
Na każdym kroku niedoskonałości,
Fuszerka popada powoli,
W stadium skrajności.
Życie w kraju niedoli!
Nie mogą dłużej słuchać,
powszechnego na wszystko narzekania.
Trzeba wstać!
Pytając o plany rzeczywistości,
sprawnego zreperowania.
Uciąć rozmowę- nie dostając mdłości.
Falujacy
Otrzymało sens!
Moje życie!
Sens!
Znalazło!
Przy Tobie,
jedyna,
moja.
Dzięki Tobie,
Przestało być,
Niekończącą
się falą bólu,
taniej nadziei,
bezsensu. Tak,
Dałaś mu sens.
Stabilne dobro,
Nadzieję na,
Piękny koniec.
wtorek, 11 listopada 2014
Malujac bezmiar wszechrzeczy
Tworzę bezmiar nowy,
Odtwarzając starannie,
To- czego nie pokażą najszersze osnowy.
Kreska za kreską, wyłaniając z cienia,
Coś co jest- chociaż tego nie ma.
Każdym dźwiękiem drobnego podniecenia,
Maluje się pałacu życia brama.
Obecność nieobecna,
Miłość niezrozumiała- doskonała.
Bliskość do duszy naszej cna,
Zabrana nam- chcemy by powracała.
Nie namaluję nieistniejącego niebytu,
Nie pokażę braku bolącego.
Kreślę przestrzeń będącą miejscem zbytu,
Uczucia życia ból kojącego.
środa, 29 października 2014
Otwierajac zamkniety list do B
O najwyższy!
Najwspanialszy!
Najdostojniejszy,
Najpiękniejszy i pełen miłości,
Przestajesz być otoczony murem,
zbudowanym z mojej niepewności.
Dom twój przestał być dla mnie biurem.
Ty jesteś Panem i królem!
Chcę więcej!
Miłości!
Dobroci!
Twej mądrości!
Chcę więcej!
Upadam- ciężar mądrości,
Wznoszę mur- przegrałem grę w kości.
Upadam- tracę poczucie bliskości,
Wznoszę mur- nie wierzę Twojej miłości...
Ty który zabierasz oddanym Ci rodzicom oddane Ci dzieci, Ty który oddanych Ci ludzi w imię Twoje pozwalasz mordować, Ty który nie potrafisz prosto do prostych nas mówić, Ty który zawsze plan odmienny od naszego rysujesz, Ty który nie pozwalasz nam żyć naszym szczęściem, Ty który moje szczęście złem śmiesz nazywać, Ty który nie potrafisz w domu swoim wyeliminować niedoskonałości, Ty który pozwalasz na zło wobec tych którzy Tobie zaufali, Ty który nie pozwalasz mi zrozumieć Twojego działania, Ty który nie chcesz mnie w domu swoim, Ty który... Ty który... Ty który... Ty który... Ty który...
Ty który... BÓG Ty który...
Ty który... Ty który... Ty który...
Ty który za murem doskonałości i uwielbienia się chowasz...
Przyjmij mnie do siebie,
Pozwól wrócić do szczęścia.
Daj żyć jak w niebie,
Nie patrząc na znajomości naszej przejścia.
(Zabierz z oczu ciągłą wątpliwość)
Nie chcę już mądrości większej,
Która pozwala widzieć więcej.
Chcę pychy trochę mniejszej,
Życia z nią, zgodnego z Tobą.
wtorek, 28 października 2014
Za porankiem
Delikatnego jak zapach pocałunku,
Powolnego jak dzieląca nas sekunda,
Wyjątkowego jak, jak...
Porządek na biurku?
Nie, nie! Jak Kurczak w mundurku!
Kurczak w mundurku?
Dokładnie- w mundurku!
Naszego jak życia plany.
Czekam takiego z niecierpliwością,
By, zbudzić się z prostą życia radością.
czwartek, 9 października 2014
Wykluczeni
Analogowi- tak niemodni.
Nie otrzymali niebieskiego błogosławieństwa
Wstępu w krainę parodii.
Nie zaznali miejsca w którym:
Uśmiech kropkami i nawiasem,
Łza- przecinkiem ponurym,
A życie znaków lasem.
Uniknęli tej życia groteski,
Zostając w prawdziwych emocji
Świecie. Nie zmieniając życia w kreski
Tworzące świat samych ilustracji.
Żywi,podobno martwi, pośród martwych, podobno żywych...
wtorek, 23 września 2014
Oslepiajaco ciemno
czarną. Oczy swe zamykam przed jej blaskiem,
ponurym. Z ludźmi bardzo wymijająco,
nie bytuję. Mrok wznosi się w górę z każdym rankiem.
Myślą i sercem szukam wciąż zaciemnienia,
oczu. Duszy otwarcia tak bardzo pragnę,
zamkniętego. W ręce Twojej wciąż znajduję,
dźwięczne. Melodie życia- pełne do grania.
wtorek, 2 września 2014
Dzien
Poranki bywają zazwyczaj bardzo trudne,
Ciągną się nieskończenie nudne i samotne.
Mieszkasz tam gdzie rankiem nie jadą busy brudne
Ale tam biegną poranne myśli ulotne.
Nieczule żegnam się z porankiem,
Wrócę do niego jeszcze kiedyś z garnkiem,
Stojąc w naszej kuchni z ciepłym dla Ciebie śniadankiem...
Południe...
Południe to często czas mojego czekania,
Na chwilę w ciągu dnia tak bardzo upragnioną.
Mojego z Tobą wyczekanego spotkania,
Zbyt rzadkiego- nie jesteś jeszcze moją żoną .
Przez południa bardzo szybko skaczę,
Nie mogąc się doczekać kiedy Cię zobaczę,
Na południa niestety przez pryzmat wieczności patrzę...
Popołudnie...
Popołudnia- są to najpiękniejsze spotkania,
Kiedy to po całym dniu bardzo niecierpliwym,
Doświadczam wielkiej magii koło Ciebie stania.
Wkońcu mogę nazwać siebie: żywym, szczęsliwym!
Nie chcę żegnać się z tym czasem,
Przynoszącym deszcz nad bardzo suchym lasem,
Dającym sens całego mojego istnienia.
Po Popołudniu nic sensownego już nie ma!
poniedziałek, 1 września 2014
Nie jestem psychicznie chora
niedziela, 17 sierpnia 2014
Marzeniami namaluje dla Ciebie tecze
Nad słowami pewnymi myślę.
Zamknięty w codzienności murach,
Ponad nie paradoksem- życie wyślę!
Słowa pytają o marzenia,
W oczach Twych znajdują źródło,
Wyjątkowego ukojenia.
Czego więcej w życiu mi trzeba?
wtorek, 5 sierpnia 2014
Tytulu brak
Koniec jest chyba odpowiednim słowem. A napewno na najbliższy czas. Wierszy pisać po prostu nie potrafie, wiec nie widzę sensu wmawiania sobie ze jest inaczej. A szkoda bo lubiłem robić sobie nadzieje. Za normalne pisanie tez podziękuję. Skoro nie mogę robić tego co robić chciałem to nie będzie, słynnego juz, niczego. Chyba włączę publiczność bloga, i tak nikt tu nie zagląda. Ale to musze jeszcze z kimś ustalić. Tak więc do, pewnie, nie przeczytania. A z piosenek ma dobranoc puszczam tutaj pfk. Cokolwiek. Pasuje do dnia.
wtorek, 17 czerwca 2014
Wiec stane!
Więc stanę na najwyższej znanej krawędzi,
Takiej z której nieskończone echo biegnie!
Wykrzyczę głośno - co w mej głowie się kręci.
Może usłyszysz to współbracie bezwiednie?
Więc głośno z krawędzi świata krzyczał będę:
Ja nie jestem zakochany,
Ja Kocham i jestem Kochany!
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Lubie gdy
A ja znam nieobecności powody.
Lubię gdy czujesz się taka bezpieczna,
Wiem też- to takie nasze święto gody.
Lubię to, że jesteś po prostu moja,
Bez sztucznego chęci tych hamowania.
Lubię gdy mówisz o tym coś przeżyła,
Bo w łóżku naszym żadnego nie ma grania!
niedziela, 25 maja 2014
Niedzielny
Głowa pięknie w niebo wpatrzona,
Zaraz zgani Cię!- Podłe psisko.
Myśli nie zawraca mu żona.
Przemowę zaczyna dostojnie,
By każdy błąd świata przedstawić.
On może spać bardzo spokojnie,
Przecież wie jak cały świat zbawić.
Zapomniał jedynie mistrz piękny,
W czyje imię wszystko to głosi!
Brakuje mu w życiu pokory,
Lud o lepszego mówcę już prosi.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Nietrwalosc woli
Było nk, był facebook, twitter nadchodzi.
Krótka zasada: bez konta nie istniejesz,
a żeś mądry, życia nie zdobędziesz;
Klik, lajk, tweet, flash, znaków parę- żywot marny płynie.
Żywot więcej nie wschodzi, który się wybije.
Drogą nieunikniona wola twa uchodzi,
Której chciał niejeden, wielka myśl nadchodzi.
Wtenczas, kiedy ty myślisz, jużeś posiadł wolę.
Między reklamą, propagandą myśl twa ledwo może,
Nazwana być setną częścią woli; wielu była,
Wola zbędną, brat jak maszyna.
Inspirowane daaawno dawno :) Odnalezione przypadkiem w biurku. Teraz jak to czytam to śmieję się z tego jak bardzo mi się to podobało. Ale jak na pierwsze rymy tragedii chyba nie ma. A czym inspirowane zostawiam do sprawdzenia.
Wczoraj też coś napisałem, ale niestety z pewnych pięknych powodów przerwane pisanie zostało :)
niedziela, 13 kwietnia 2014
Obraz
Kolory będą dość niestandardowe,
Pewną niezwykłość wyjaśnię Ci zaraz.
Pamiętaj!- Kocham barwy pastelove!
Na początek ja i Ty- kreski krzywe,
Potem szybsze niż normalnie bicia serc.
Na obrazie ,,Kocham Cię"- słowa żywe,
Malowanie dźwiękiem wszystkich wspólnych miejsc.
To co już namalowałem będzie snem.
Dla rzeczy nieuchwytnych lecz prawdziwych,
Stanie się przedziwnym i ulotnym tłem.
Teraz przejdę do obrazu mego sedna,
Namaluję parę linii nierealnych,
Kocham Cię-Pragnę-Żyję-Jesteś jedyna.
sobota, 12 kwietnia 2014
Kolor nowy! (cCpjbCK)
Ciekawi Cię jakże to możliwe?
Przecież paleta kolorów wbita w nasze głowy,
A zmienianie jej jest niesprawiedliwe.
Tak więc spróbuję w skrócie go opisać,
Pamiętaj, leży poza granicami percepcji.
Spróbuj w głowie miłość zapisać,
Dość trudne - wiem to z autopsji.
Teraz do obrazu tego kolejno dorysuj:
Blask oczu w Tobie zakochanych,
Pocałunek, który na ustach pozostaje,
Niezwykły dźwięk słowa ,,mój"
Parę dni niezwykle zabieganych,
Oraz bicie serca które w miłości nie ustaje.
Gdy wszystkie te niezwykłości,
Na jednym płótnie umieścisz.
Zobaczysz w swej świadomości,
Kolor którym serca przedziwnie połączysz.
wtorek, 8 kwietnia 2014
Typowo-nietypowo
to celebrate
no chocolate covered candy hearts to give away
no first of spring
no song to sing
in fact here's just another ordinary day
No April rain
no flowers bloom
no wedding saturday within the month of June
But what it is
Is something true
Made up of these three words that I must say to you"
No warm July
No harvest moon to light one tender August night
No autumn breeze
No falling leaves
Not even time for birds to fly to southern skies
No libra sun
No Halloween
No giving thanks to all the Christmas joy you bring
But what it is
Though old so new
To fill your heart like no three words could ever do."
I just called to say how much I care about you
I just called to say I love you
And I mean it from the bottom of my heart.
I just called to say I love you
I just called to say how much I care about you
I just called to say I love you
And I mean it from the bottom of my heart
Of my heart
Of my heart"
czwartek, 3 kwietnia 2014
Nie chce!
Niepotrzebne zadają pytania,
Czas mego szczęścia wciąż zakłócają.
Poniżej pasa są ich zagrania.
Wiem, że głupotą są one wielką,
Lecz dziurę w mej duszy ciągle wiercą.
Ich brzmienie trudną mej głowy gierką,
A echa plany piękne niweczą.
Co zrobić gdy trzeba mi wytchnienia,
Od męczącego ciągłego brzmienia,
Niepewności której nie chcę wcale,
Braku wartości obecnemu stale.
środa, 2 kwietnia 2014
Szczescie
To co spełnia ogólne normy.
Myślisz inaczej - niepokorny,
Imię Twoje będą wyzywać.
Wskazywać Cię będą palcami,
Zabronią życia szczęściem Twoim!-
Właśnie zostałeś bratem moim,
Poza moralności sztucznej granicami.
poniedziałek, 31 marca 2014
Swiat
To dla nas z rąk jego ogromny świat powstał.
On pozwolił wypowiedzieć posłuszeństwo,
Najwyższego wolą pierwiastek boski został.
Potęgi niewielka w człowieku dziś cząstka,
Pozwala czynić cud boskiego milczenia,
Niebywała dla stworzenia to drobnostka,
Ograniczyć świat, aż do jednych oczu lśnienia.
niedziela, 23 marca 2014
Wskazowki
Mieniąc się odcieniami cudnymi.
Jestem obok, trwa to sekundkę,
Najmniejsza cztery zalicza bazy.
Spoglądasz przez chwilę w moje oczy,
Ta większa, lecz nie najszybsza,
Połowę przebiegła już drogi.
Wypowiadasz zaledwie słowa dwa,
Droga jej zaczyna się od początku.
Niesprawiedliwością długość ich trwania,
Niemożliwością próba zatrzymania.
A jedyne czego się obawiam,
Zamknę oczy, przez palce ulecą,
Dni,
Miesiące,
Lata,
Życia...
wtorek, 11 marca 2014
Obecnosc
Uścisk błagam niech będzie bezpieczny.
A sercem widzę, to co się stanie,
Po policzku spływa zaufanie.
Patrzę bezsilny w Twoją stronę.
Widzę Twe oczy widzę co mogę-
Być przy Tobie i nie powiedzieć dość.
Po policzku płynie czysta miłość.
Czuję, że i Ty jesteś bezsilna,
Choć lekcja ta nie była mogilna.
Ona buduje życia Twego gmach.
Po policzku spływa cały Twój strach.
Powietrze staje się dużo cięższe,
A czas płynie jak na złość powoli.
Moje przy Tobie bycie trudniejsze.
Po policzku płynie coś- co być i żyć pozwoli.
Mysli biegnace
O myśli moje, czy poczekacie!?
Dajcie dogonić życiu was w drodze,
Bym już do końca nie chodził w trwodze.
Też jesteś tutaj przy mnie obecna,
Choć myśl Twoja bardziej niebezpieczna,
Goni w otchłanie dla mnie nieznane.
Czy w naszym życiu będą zagrane?
Jaki będzie dźwięk tej obecności?
Jak wpłynie na kolejne podłości,
Które przyniesie nam nasze życie?
O myśli moje dokąd bieżycie!?
Gdzie tak pospiesznie ciągle biegniecie,
Serce me w przyszłość wiecznie ciągniecie.
Gdzie tu i teraz, drobne problemy,
Skoro o przyszłości wszystko wiemy!-?
Pewność ogromną już nabraliśmy,
I o jej ogrom już zadbaliśmy.
Takiego życia chcę myśli moje.
Ja, Ty, czyli po prostu my dwoje!---
piątek, 7 marca 2014
Strach
Czy to nowy w skrzynce rachunek?
A może w biały dzień rabunek?
Kolejny na giełdzie wielki krach?
Przed czym drżycie współcześni ludzie?
Przed minusem na koncie w banku?
Przed komornikiem o poranku?
Przed ujrzeniem siebie w tym brudzie?
Ilu z was o innych pamięta?
Jak wielu dzisiaj zapomniało,
O tym, że potrzeba tak mało,
Gdy w głowie waszej pachnie mięta.
Gdzie poprowadziła was droga,
Która za cel stawia pieniądze?
Czy naprawdę przez płytkie żądze,
Ilość strachu w życiu taka mnoga?
Czym jest ten strach dzisiaj dla mnie?
Obawą, że kiedyś Cię braknie,
W życiu które Ciebie tak łaknie,
Bojąc się, że znikniesz bezszumnie.
Strach to świadomość możliwości,
Decyzji o tym, że masz już dość,
Mojej w Twym życiu obecności.
Lecz w i e m, że ja to coś więcej niż chwilowy gość.
czwartek, 6 marca 2014
Stary...
Znajomym, kumplem? Na pewno kimś ważnym.
Wiesz, że nie jestem człowiekiem poważnym,
Ale całkiem serio dość przyjemności.
Przyjaźń ta sprzedała wszystkie swe włości.
Dawnego czasu była czymś istotnym,
Wybór o końcu nie był czymś pochopnym.
Czy przez wzgląd na to wybaczysz podłości?
Mimo czasu który był bardzo dobry,
Nie potrafię dłużej ciągle udawać,
Na zło obecne uwagi nie zwracać.
Skończmy ostatecznie przed sobą już grać,
Taki wybór będzie po prostu mądry.
Oto jest mój sposób by się pożegnać.
środa, 5 marca 2014
jTYa
Krążącymi wolno po Twej orbicie.
Słyszę obrazu Twojego rozmycie,
Szybując wolno marzeń alejami.
Podążam do celu życia drogami,
tu na tej drodze Twoje przy mnie bycie.
Przy Tobie słyszę dawnej śmierci wycie,
Która przegrała wraz z mymi wrogami.
To Ty jesteś we mnie obecna stale,
Obecność Twoja życie moje zmienia,
A na mojej duszy nie ma już cienia.
Jest rzecz o której wiem już doskonale,
Serce me nie chce innego istnienia,
Jak przy Tobie ciągłego współistnienia.
Modlitwa?
Ciebie nie słyszę, choć o głos Twój proszę,
Panie jak długo modły moje wznoszę?
Jak bardzo muszę życie moje rozbić?
Czy pragniesz tego bym musiał upadać?
A może sprawdzasz ile jeszcze zniosę?
Lecz dobrze wiesz, że tak wiele naniosę
Pytania o to jak mam Cię usłyszeć?
Pytam też o to, jak zrozumieć co złe?
Dlaczego złem nazywasz moje szczęście?
Kiedy więc dobrem stanie się nareszcie?
W jaką o Panie grasz ze mną dziwną grę?
Stawka tak wielka, całe wieczne życie.
Czy mi odpowiesz? Jeśli tak- powiedz gdzie.
Może nie powinienem tak się ,,modlić"? Ale wtedy inaczej nie potrafiłem. Data: 01.03.14
poniedziałek, 3 marca 2014
Czym dla Ciebie jest czulosc?
Trudno odpowiedzieć w tym momencie,
Czułość gdy uczucia- ciągłe napięcie,
Więc jest to po prostu Twoja obecność.
Przekreślenie: 07.03.14
Dwa slowa
Która od wieków przez ludzi nadana,
Dziś nieświadomie jest nadużywana,
Gdy lecą niczym kamienie z procy.
Ich rolą nie jest padać pierwszej nocy,
Gdy pewność emocją jest podawana.
Niepewność tych słów- na duszy to rana,
Ludzkości zadana przez puste głosy.
Jak ważne dla mnie dzisiaj są te słowa?
Czy ja nie uległem takiej lekkości?
Dałem jakiś opór taniej mądrości?
Nie jest to dla mnie bardzo lekka mowa,
Gdy na ustach Twoich waga ich gości,
A serce moje bije znów od nowa.
niedziela, 2 marca 2014
DaGlas
Komu dasz szansę dostąpić zbawienia?
Kogo dopuścisz dziś do nawrócenia?
Czy pojmujesz dziś jej ogrom w mękach?
Ciągle pamiętasz o wiary zasadach?
Każdego bliźniego chcesz odkupienia?
Jak wiele warte są Twe przemówienia?
Może zapomniałeś o swoich wadach?
Wiara w moc Boga nieograniczoną,
W świetle tych czynów pustym jest słowem,
Świadcząc bez wiary stajemy się grobem.
Reputację naszą dzisiaj zniszczoną,
Spróbujmy zbudować dość szybkim chodem,
W stronę decyzji która zniweczoną.
czwartek, 27 lutego 2014
Sonet II (Patrzysz na mnie)
Oczy Twe magicznym tym świecą blaskiem
Napełniają się wspaniałym tym brzaskiem
Którego niezwykłością obdarzasz mnie
Wiem, że przy tobie nie może być mi źle
Czuję jak wypełniasz mnie cudnym ogniem
A uczucie Twe nadane jest morsem
Mrugnięć twych szyfrem, powiedz któż o nim wie?
Tak więc żyję, a Twój wzrok mnie przenika
Kocham cię każdej kolejnej minuty
Dostrzegam Twój oddech każdej sekundy
Obecność Twoja myśl każdą dotyka
Broniąc Miłości do Ciebie reduty
Tej która z sercem nigdy nie znika.
Opis uczuc potrzebny od zaraz
Brak mi tutaj Ciebie, Twoich pięknych oczu
Szukam wciąż usilnie brzmienia Twego głosu
Twojej obecności ogromne plany snuję
Spróbuję Ci opisać to co teraz czuję
Na mej skórze nie ma Twojego dotyku
W mojej głowie leży tylko pustka gromu
Ciepła twego oddechu by żyć potrzebuję
Więc co naprawdę w głowie mej się dzieje?
Gdzie myśli me biegną, czego tam szukają?
I co odnajdują gdy tam dolatują?
Wielkie odgrywa się w głowie mej szczęście
Radości olbrzymie już po niej hulają
Ciebie w tym miejscu, szybko odnajduje.
środa, 26 lutego 2014
***(Lubię szeptać Ci słowa)
Prócz tego, że się garną do twego uśmiechu,
Pewne, że się twym ustom do cna wytłumaczą -
I nie wstydzą się swego mętu i pośpiechu.
Bezładne się w tych słowach niecierpliwią wieści -
A ja czekam, ciekawy ich poza mną trwania,
Aż je sama powiążesz i ułożysz w zdania,
I brzmieniem głosu dodasz znaczenia i treści...
Skoro je swoją wargą wyszepczesz ku wiośnie
Stają mi się tak jasne, niby rozkwit wrzosu -
I rozumiem je nagle, gdy giną radośnie
W śpiewnych falach twojego, co mnie kocha, głosu.